Odczuwam brak czasu i to jeszcze jak bardzo.
Przechodzę kryzys twórczy.
Ostatnio wszystkie moje rysunki rodzą się w bólach. Nikomu ich nie pokazuje. Nie jestem z nich zadowolona. Gdy długo mi coś nie wychodzi szlak mnie trafia, dostaje szału. Sama nie wiem czemu prace pozostają w całości skoro i tak nie mogę na nie patrzeć... Może wiąże nadal jakieś nadzieje że nie jest jeszcze tak bardzo źle i da się coś z tym jeszcze zrobić gdy powrócę do pracy za jakiś czas bo przecież zbyt długo śleńczałam nad tym jednym rysunkiem aby go tak poprostu porwać i wyrzucić ... chyba tak.
Jeśli chodzi o dyplom. Chyba się już wypaliłam z moimi pomysłami na ciąg dalszy historii. Od paru tygodni stoję z pracami w miejscu. Tak też poszukuje czegoś co by zainspirowało mnie i znów nakierowało na właściwy tor aby wszystko mieć elegancko zakończone do końca grudnia. (aby przy na mniej reklamę mieć z głowy) Chciałam aby osoba patrząca na mój dyplom czuła magie miejsca w jakim mogła by się znaleźć i w tej samej chwili zapragnęła być tam. a puki co jest to zwykła knajpka. nie wiem czego tam jeszcze potrzeba aby stała się taka magiczna... eh.
Startuje na wzornictwo. To już pewne. I choć do teczki (co aż mnie to zaskoczyło) że trzeba tak niewiele prac złorzyć. (zarazem ucieszyło) Za to jak patrzyłam to egzamin jest trochę przejebany.
Ale jakoś to będzie...
Jeszcze sobie jakiś pleców poszukam tak na wszelki wypadek.
Za tydzień Dłużew. To sobie odpocznę.
Świetnie świetnie świetnie. tylko na to teraz czekam.
Przed świętami muszę zorganizować sobie jeszcze z pare dni wolych.
Będzie dobrze...
Za dużo o tym myślę, za bardzo się tym martwię...
Wiecie co chciała bym już śnieg. skoro i tak już jest zimno. to mógł by już być...